Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Bawarą podbić Brandenburgię

Choć osobiście odbyłam już wiele wycieczek na zachód - te pod logiem NNM ograniczały się do krajowych i to nieszczególnie dalekich. Tym razem postanowiliśmy odwiedzić ojczyznę. Ojczyznę pojazdów, które ostatnio wiernie Nam służą na tripach. Miało jechać Audi, dwa Mercedesy... I choć samochody nie odmówiły posłuszeństwa można powiedzieć, że odmówili go ludzie - pozostała jedynie Biała, bawarska Dama. Myślę, że już każdy wie, dokąd odbyła się podróż, która z planowanego weekendu przerodziła się w 4 dni i 4 noce. Celem był Berlin - bo jak tu nie odwiedzić stolicy. Na Monachium czas przyjdzie innym razem, obiecuję. Życie wygląda tam zupełnie inaczej. Pod każdym względem. Choćby ze względu i począwszy od ludzkiej mentalności. A różnorodność kultur mnie osobiście przeraża. Jednak klasyczne - ile zdań, tyle opinii. Każdy może mówić, jednak nie dowiesz się, póki sam nie sprawdzisz. To samo się tyczy choćby ruchu drogowego tam. Co innego usłyszysz od osób trzecich, co innego doś...

Sukces a wartość człowieka

Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym
Powyższe słowa Alberta Einsteina stanowiły temat przewodni już XVII Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego im. Wojciecha Korfantego. Po etapie szkolnym, który w Zespole Szkół nr 1 odbył się 30 września, trzech finalistów (w tym, nieskromnie mówiąc, jako zwyciężczyni – ja) 15 października udało się na eliminacje półfinałowe do Domu Kultury w Podgórzu.
10553320_483432815133501_7989077133181100637_n
To już trzeci rok z rzędu, gdy pojawiam się w Podgórzu na półfinale. Poziom jak zwykle był wysoki, choć tym razem wyjątkowo kompletnie nie zgadzam się z oceną jurorów. No, ale w końcu w jury zasiedli profesjonaliści (m.in. pomysłodawczyni konkursu), więc powinno być mi wstyd się odzywać. Pamiętam, jak w ubiegłym roku krytykowali dziewczynę za gestykulację. W tym roku było duuużo więcej gwiazdorzenia, a jednym z trzech zwycięzców jadących na finał do Katowic był ktoś, kto zachowywał się jak marketingowiec, usiłujący coś za wszelką cenę Ci wcisnąć. Nie mówię, że to źle, ale chyba nie do końca o to chodziło w konkursie.
Bieżące informacje można znaleźć na stronie konkursu.
???????????????????????????????
Zdjęcia nie są mojego autorstwa, niestety nie znam nazwiska autorki. Poniżej moja opinia na temat, czyli treść mojego przemówienia (mniej więcej oczywiście).
???????????????????????????????


Stoję przed Państwem przy tej mównicy już trzeci rok z rzędu a mimo to nie bardzo wiedziałam od czego rozpocząć swoje przemówienie. Zaczęłam się zastanawiać, po co właściwie to robię? Po co kolejny raz biorę udział w tym konkursie i przygotowuję tę mowę kosztem nerwów i czasu? Jak mówią – czas to pieniądz…


Po co w ogóle siedziałam i rozważałam jakieś słowa, bzdury, wypowiedziane przez fizyka? Fizyka, mimo że mój umysł ścisłym na pewno nie jest a w konkursie chodzi przecież o mówienie PIĘKNE, niekoniecznie mądre. Więc dlaczego to robię?! Bo chcę osiągnąć sukces. A może niekoniecznie? Przecież czas, który na to poświęciłam mogłabym wykorzystać na coś zupełnie innego, mogłabym leżeć i odpoczywać. Może byłoby to mało konstruktywne i prowadziłoby jedynie do rozleniwienia, ale czemu nie. Tylko czy możnaby nazwać to sukcesem? No i czym właściwie on jest? Ja w tej chwili osiągnę go, jeśli jak najlepiej do Państwa dotrę i przekonam do swojej opinii.


Albert Einstein, wybitny naukowiec, laureat nagrody Nobla powiedział – „Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym”. Dlaczego uważał, że powód dla którego przed Państwem teraz stoję niewart jest wysiłku?
Bez sztywnych przykładów – pomyślmy, kim dla nas dzisiaj są ludzie sukcesu. Pytając, kto kojarzy się z sukcesem najczęściej wymienianoby różne znane osoby, gwiazdy – aktorów, piosenkarzy, ewentualnie polityków; którzy są sławni, mają pieniądze i w większości przypadków “sodówa” uderza im do głowy i robią głupoty. Ta definicja zbliża mnie do Einsteina.
A osoby wartościowe? Zastanówmy się nad tym. Być może takie, które kierują się w życiu wartościami? Ale w zasadzie każdy jakimiś się kieruje. Więc może ci, którzy robią to ŚWIADOMIE? Już lepiej. No, ale jeżeli dla kogoś na pierwszym miejscu są pieniądze to czy można takiego delikwenta nazwać wartościowym? Jeżeli uda mu się je zdobyć to ja osobiście zgodnie z wcześniejszymi rozważaniami nazwałabym go człowiekiem sukcesu. Bo tak rozumuje dzisiejsze społeczeństwo, a ja, nie oszukujmy się- nie jestem inna. Masz pieniądze, możesz mieć wszystko. Tak mogłoby się wydawać…
Temat konkursu spędzał mi sen z powiek. Weźmy się za niego od końca. Wartości wartościami, ale czym cechuje się wartościowa osoba? Według mnie na pewno ma własne zdanie i nie boi się go wyrażać, jest asertywna, szczera, uczciwa i koniecznie tolerancyjna, niesie pomoc i myśli o innych, a nie tylko o sobie. Do człowieka wartościowego karma wróci, ludzie prędzej czy później dostrzegą jego wartość i docenią go.
A sukces rodzi wrogów. Człowiek, który tak bardzo nastawił się na osiągnięcie zysku idzie „do celu po trupach”. Nie zważa na innych, ani na to czy wyrządzi komuś krzywdę. Ile obecnie ten sukces jest wart? Talentem i inteligencją nie zarobisz nawet na chleb, a głupotą? Na mercedesa. A im wyższy będzie jej poziom to jeszcze na szofera, willę z basenem i pokojówkę. Ci, którzy lgną do ludzi sukcesu lgną do pieniędzy. Są zawistni, zazdroszczą, aż w końcu odwracają się, bo ci „sukcesmeni” nie mają dla nich czasu, a egoizm i ta wcześniej wspomniana „sodówa” sprawia, że swoim majątkiem dzielić się nie chcą. Dlaczego sukces, który ja chcę osiągnąć tak bardzo odbiega od tego, jak społeczeństwo o nim myśli? O co w końcu chodzi z tym – kolokwialnym – „wygraniem życia”? Czy to, jak dzisiaj interpretujemy sukces jest właściwe? I czy już wiek temu było tak samo?
Wg definicji sukces to „pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia, osiągnięcie zamierzonego celu”. Dlaczego zostaliśmy tak bardzo zaślepieni rządzą pieniądza i dlaczego nie widzimy prawdziwego znaczenia tego słowa? Czas zmienić mentalność ludzi!
Dla każdego sukcesem może być co innego. Człowiek sukcesu to człowiek spełniony, szczęśliwy, osiągający swoje cele, plany, marzenia, realizujący się, któremu wszystko idzie zgodnie z planem. Czy jest to złe? Człowiek wartościowy również jest szczęśliwy, gdy żyje zgodnie ze swoimi zasadami. I uszczęśliwia innych.
Dlatego nie zgadam się z Einsteinem! Czemu sukces ma przeczyć staniu się wartościowym? Jeżeli tylko dobrze ustalimy sobie target a następnie umiejętnie wykorzystamy efekty jego osiągnięcia, nasza wartość wzrośnie sama. I w drugą stronę – dla człowieka wartościowego droga do celu będzie prostsza.


Może nie do tego materialnego, bo zdobycia pieniędzy sukcesem już więcej nie nazwę, ale tego prawdziwego osiągnięcia szczęścia. Bo czy pieniądze je dają? Nie sądzę.

Komentarze