Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Bawarą podbić Brandenburgię

Choć osobiście odbyłam już wiele wycieczek na zachód - te pod logiem NNM ograniczały się do krajowych i to nieszczególnie dalekich. Tym razem postanowiliśmy odwiedzić ojczyznę. Ojczyznę pojazdów, które ostatnio wiernie Nam służą na tripach. Miało jechać Audi, dwa Mercedesy... I choć samochody nie odmówiły posłuszeństwa można powiedzieć, że odmówili go ludzie - pozostała jedynie Biała, bawarska Dama. Myślę, że już każdy wie, dokąd odbyła się podróż, która z planowanego weekendu przerodziła się w 4 dni i 4 noce. Celem był Berlin - bo jak tu nie odwiedzić stolicy. Na Monachium czas przyjdzie innym razem, obiecuję. Życie wygląda tam zupełnie inaczej. Pod każdym względem. Choćby ze względu i począwszy od ludzkiej mentalności. A różnorodność kultur mnie osobiście przeraża. Jednak klasyczne - ile zdań, tyle opinii. Każdy może mówić, jednak nie dowiesz się, póki sam nie sprawdzisz. To samo się tyczy choćby ruchu drogowego tam. Co innego usłyszysz od osób trzecich, co innego doś...

Kto zmusza Cię do pracy?

Po całym dniu pracy, do której chodzisz tylko dlatego, by mieć za co opłacić wynajmowany pokój i zjeść coś więcej niż zupkę chińską idziesz na zakupy. Kończysz o 17, więc nie dość że jesteś zmęczony to jeszcze wkurwiony. W markecie też nie mało ludzi, bo nie tylko Ty nie zrobiłeś przez weekend zakupów na cały tydzień. Poza tym chleb świeży jednak się czasem przydaje. Mruczysz pod nosem "dobry" kobiecie na kasie (choć Twój dzień wcale taki nie był) i pakujesz zakupy do płatnych foliowych reklamówek czekając na wyrok - kwotę, którą nie wiesz czy posiadasz w portfelu wystarczająco. Kasjerka nawet nie jest na tyle łaskawa by cokolwiek odpowiedzieć. Może nie słyszała a może tylko udaje. W zasadzie to nawet nie chce jej się powiedzieć kwoty, którą masz do zapłaty, tylko leniwie wskazuje na wyświetlacz. Płacisz, czekasz na grosik reszty, którego i tak nie dostaniesz i odchodzisz od kasy bez słowa. Bo po co się uśmiechnąć, pożegnać, życzyć miłego dnia - jeśli Twój był do dupy jak każdy poprzedni to inni nie mogą mieć lepiej.
Znajomy scenariusz? Jeśli tak to znaczy, że poszedłeś do złej pracy i przegrywasz życie, ale jeszcze nic straconego. Nie o tym tutaj. Poświęcę temu tematowi osobny wpis. Choć teraz też w kwestii pracy.
Gdy przyjeżdżają do mnie znajomi zza granicy wychodząc ze sklepu są w szoku. Nieraz zapytano mnie, czy Ci ludzie w sklepach odbywają tam prace społeczne, czy ktoś ich zmusza do pracy tam, czy o co chodzi. Za granicą czegoś takiego nie ma. Kasjer jest wizytówką sklepu - jego obowiązkiem jest zapewnić jak najwyższy poziom obsługi i "sprzedać" sklep jak najlepiej. A co za tym idzie być miłym dla klienta, uśmiechniętym i reprezentować jak najwyższy poziom.
Najgorsze jest to, że doskonale rozumiem to zdziwienie, ale nigdy nie potrafiłam udzielić im racjonalnej odpowiedzi. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że praca na kasie w sklepie nie jest może szczytem marzeń. Jeśli jednak ktoś nie ma stosownego wykształcenia czy predyspozycji do czegoś, co lubiłby robić to powinien się cieszyć - lepsze to niż nic. A jeśli ma to ja się pytam co do cholery tam robi?!
Cieszmy się, że mamy tą szansę zarobić parę groszy, żeby mieć gdzie mieszkać czy za co zjeść. A to, że w naszym kraju za taką pensje ledwo można związać koniec z końcem to już oddzielny temat. Także nawet już pomijając to i standardy, które powinniśmy zapewnić... Cholera, cieszmy się życiem! A jak to co robisz Ci nie odpowiada - zmień podejście albo zmień pracę. Mamy mnóstwo możliwości rozwoju w dzisiejszych czasach. Nikt nas nie zmusza do robienia czegoś, czego nie chcemy. Nie zmuszajmy też sami siebie - i nie psujmy tym humoru otaczającym nas ludziom.

Komentarze