Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Bawarą podbić Brandenburgię

Choć osobiście odbyłam już wiele wycieczek na zachód - te pod logiem NNM ograniczały się do krajowych i to nieszczególnie dalekich. Tym razem postanowiliśmy odwiedzić ojczyznę. Ojczyznę pojazdów, które ostatnio wiernie Nam służą na tripach. Miało jechać Audi, dwa Mercedesy... I choć samochody nie odmówiły posłuszeństwa można powiedzieć, że odmówili go ludzie - pozostała jedynie Biała, bawarska Dama. Myślę, że już każdy wie, dokąd odbyła się podróż, która z planowanego weekendu przerodziła się w 4 dni i 4 noce. Celem był Berlin - bo jak tu nie odwiedzić stolicy. Na Monachium czas przyjdzie innym razem, obiecuję. Życie wygląda tam zupełnie inaczej. Pod każdym względem. Choćby ze względu i począwszy od ludzkiej mentalności. A różnorodność kultur mnie osobiście przeraża. Jednak klasyczne - ile zdań, tyle opinii. Każdy może mówić, jednak nie dowiesz się, póki sam nie sprawdzisz. To samo się tyczy choćby ruchu drogowego tam. Co innego usłyszysz od osób trzecich, co innego doś...

Ciągiem zamków rycerskich nad Dunajcem

Totalnie spontanicznym - jak zwykle zresztą - pomysłem, po ujrzeniu posta o całodniowym wyjeździe w niedzielę 10 września na grupie Niepołomickiego Nocnego MotoSpotu napisałam do prezesa grupy. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że jako ich członek zawsze jestem mile widziana - gościłam u nich dotychczas tylko raz, na Street Drive w połowie lipca, jeszcze jako reprezentantka Promotorsports Night Cracow Racing. I pod takim też szyldem po raz kolejny zajechałam do tegoż miasteczka. Wyzwaniem było dla mnie wstać przed 8, by dotrzeć o 9 na miejsce zbiórki. Wkradały się też chwile zwątpienia - że po co, że może nie warto, że może wcale tak mile widziana nie jestem. Ale postanowiłam zaryzykować, bo kolejny dzień przesiedziałabym w domu. A pogoda dopisywała! Stwierdziłam, że przecież i tak jadę swoim autem i w razie czego będę uciekać, a co. Udało się, nikt nie musi wiedzieć, że lekko spóźniona - dotarłam!

 / fot. Wikipedia /

Okazało się stety niestety, że jestem jako drugi samochód - pierwszym był prezes z czwórką znajomych z grupy. Pogadaliśmy trochę i postanowiliśmy pojechać jednym autem. A byle kogo by nie wzięli! Nie powiem - było "ciasno, ale własno", jak to mawiają. Od początku złapałam wspólny język praktycznie ze wszystkimi tam obecnymi i już na samym początku wiedziałam, że dobrze zrobiłam, że przyjechałam.
Udaliśmy się do Rabki-Zdrój tak naprawdę nie posiadając konkretnego planu. Gdy wreszcie wybraliśmy Karczmę na obiad dojechały do nas jeszcze dwa samochody - Seatem Leonem para członków NNM oraz Audi A3 prezes grupy Night Flight Małopolska wraz z przyszłą żoną i półtorarocznym maluchem. Od małego na całego! Żałuję, że mnie tak nie miał kto zajawić już za dzieciaka.
Z pomysłu Arko - prezesa NFM, kolejnym punktem wycieczki stał się Zamek w Czorsztynie a następnie w Niedzicy. Tam też zjedliśmy kolację przy Zaporze. Nie warto wdawać się w szczegóły - trzeba pojechać tam i zobaczyć te malownicze krajobrazy osobiście!
Droga powrotna odbyła się bez większych przygód. Skromną kolumną wróciliśmy na rejony około godziny 23.
Niesamowita wycieczka z niesamowitymi ludźmi. Polecam każdemu. Absolutnie nie ma czego żałować - na początku, jak wspomniałam, miałam wątpliwości, ale cieszę się, że się jednak zdecydowałam. Poznałam wspaniałych ludzi. Myślę, że to nie pierwsza i nie ostatnia wycieczka i być może zawarłam w ten sposób znajomości na lata i jeszcze dłużej...

/ fot. nieznany /




/ fot. Arko Aczy / 

Komentarze